Wkurzony do granic możliwości odwróciłem się słysząc tekst gościa i złapałem go za kark, unosząc wysoko w górę. Pisnął jak przerażony prosiak i zaczął się wyrywać. W odpowiedzi mocniej zacisnąłem palce. Kwiknął i znieruchomiał. Bezlitośnie przeciągnąłem go po podłodze przez całą długość pokoju do drzwi i z rozmachem wyrzyciłem na kamienie. Zatrzasnąłem drzwi i odwróciłem się do reszty kompani.
- Jeśli on jeszcze raz tu przyjdzie wyrzućcie go na bruk. Zostaje oficjalnie wydalony. To ostrzeżenie również dla was. Jeśli złapię kogoś na piciu alkoholu, lub chociaż pod jego wpływem, konsekwencje będą niemiłe. Bardzo niemiłe. Zmierzyłem wzrokiem resztę kompanii. Dziewczyna, na którą napadł Drake, zgramoliła się z łóżka i teraz mnie obserwowała. Ayla, chyba tak się nazywała. Omiotłem spojrzeniem pomieszczenie. Było w karygodnym stanie, i, olaboga, łazienka. Chyba będe musiał porozmawiać z przełożonymi. Luksusy niepotrzebne, owszem, ale chociaż osobne pokoje i czyste, oddzielne łazienki... Westchnąłem i udałem się do biura. Zgłosiłem pomniejszenie się grupy. Po wyjaśnieniu sprawy z pokojem przyznali mi rację i obiecali, że znajdą inne lokum. Poprosiłem również, by zachowali to w tajemnicy, po co ma kto wiedzieć. Wybrałem się do ośrodka strategii, by ustawić program. Szybko zorganizowałem wszystko co potrzebne i zarezerwowałem miejsca na placu treningowym. Po tym przenosiłem wszelakie graty potrzebne do treningu na zarezerwowany plac. Gdy wreszcie wszystko było przygotowane, sam oddałem się treningowi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz