Właściwie nie miałam ochoty zagadać do tego kolesia. Zafundował nam wspaniałe powitanie. Jednak musiałam o coś zapytać. Ledwie go dotknęłam, a już usłyszałam wypowiedziane burkliwym głosem "Czego"
- Ayla, miło mi. Nie powiedziałeś nam gdzie są dormitoria czy coś... - przerwałam ciut zmieszana. Ash patrzył się na mnie jak na kawałek zgniłego mięsa.
- Ach tak! - odparł zwodniczo słodkim głosem - Zapomniałem.
I poszliśmy. W ciszy. I zeszliśmy do sutereny. Nasze dormitorium okazalo się być 14-stoosobowym pomieszczeniem koedukacyjnym. Wszędzie stały grożące zawaleniem łóżka, które skrzypiały niemiłosiernie przy każdej próbie wygodnego ułożenia się na nich. Materace nie powalały. Jeśli leżało się na plecach to można było policzyć wszystkie sprężyny. Wszystkie, bez wyjątków boleśnie wpijały się w plecy. Najgorszą rzeczą okazała się być łazienka. Dwie regulaminowe muszle, pisuar i prysznice bez brodzików. Nie było żadnych zasłonek przegródek czy coś i wszystko było w stanie godnym pożałowania. Nie było nawet zamka w drzwiach. Jak ja mam tutaj żyć z 10-cioma innymi facetami, na szczęście były jeszcze 3 inne dziewczyny. Zajęłyśmy miejsca z boku pokoju, zdala od mocno woniejącej toalety i drzwi, które przepuszczały zimno.
- Heja, jestem Ayla a wy?
- Cześć, nazywam się Elizabeth Bettie Smerrol. Miło cię poznać.- powiedziała średniego wzrostu rudowłosa dziewczyna.
- Ja jestem Luiza Nero Bisk. Też miło was poznać. Tak po za to z góry mówię, nie wchodźcie mi w drogę bo się bardzo szybko z wami rozprawię. - tą przyjemną wypowiedź usłyszałam z ust dość masywnej blondynki o krwistoczerwonych oczach.
- Ja jestem Emmie Stannon... - reszty nie dosłyszałam, bo chłopcy zaczęli bardzo głośno mówić.
Wyczułam jego obecność szybciej niż go poczułam. Woniał tanim trunkiem.
- Hey mała, jestem Drake i chcę się z tobą zabawić. - powiedział opasły chłopak o świńskich oczkach i twarzy czerwonej jak burak głosem zabawki. Ścisnął mnie w rękach, uniósł i położył na plecach na jednym z łóżek. Czułam się dość niezręcznie, biorąc pod uwagę fakt iż leżał na mnie i się wydzierał spity dwudziestolatek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz