Kolejno poukładane opowiadania
Od Ash'a
Mocno podenerwowany wypadłem z biura mojego przełożonego. Wiedziałem, że przydzielą mi grupę, jednak liczyłem, że będą w niej osoby z jakimkowiek pojęciem o walce. Zamiast tego dostała mi się mieszanina dziwaków, którzy niepasowali do żadnej innej grupy. W tym zarozumiali debile dwókrotnie starsi ode mnie. I baby. Baby powinny siedzieć w bezpiecznym domu. Faceci są od walki, baby od garów. Koniec tematu.
Nie mając wyboru udałem się do punktu zbiórki mojego oddziału. Siedzieli na ławkach, zajmując się swoimi sprawami. Zająłem swoje miejsce na podium i uderzyłem obcasem o podłogę, by wymusić ciszę. Spojrzeli na mnie.
- Jak się pewnie domyślacie, jestem waszym dowódzcą. Oczekuje od was pełnego posłuszeństwa i dyscypliny. Zrozumiano?
- Dlaczego mamy niby słuchać takiego dzieciaka? - zakpił jeden z tych starszych.
- Bo ten dzieciak, jak mnie nazwałeś, jest od was wszystkich bez porównania lepszy w walce, strategi i wszystkim, co należy do wojny. - spiorunowałem go wzrokiem.
- Gadać potrafi każdy. - prychnął. Poczułem, jak się we mnie zagotowało. Już ja go nauczę, że nie powinno się mi odszczekiwać...
W mgnieniu oka wyrzuciłem nóż, zatrzymując go za pomocą sztywnego łańcucha parę milimetrów przed jego twarzą.
- Następnym razem to ostrze zatrzyma się nie przed, lecz za twoją głową. - ostrze wróciło do ukrycia na moim nadgarstku. Zeszłem z podestu i skierowałem się do wyjścia. Wyczułem na sobie czyjś wzrok. Odwróciłem się. Moje spojrzenie padło na białowłosą dziewczynę, która otwarcie się na mnie gapiła z nieodgadnioną miną. Porządnie już podenerwowany warknąłem:
- Czego?
Od Ayli
Właściwie nie miałam ochoty zagadać do tego kolesia. Zafundował nam wspaniałe powitanie. Jednak musiałam o coś zapytać. Ledwie go dotknęłam, a już usłyszałam wypowiedziane burkliwym głosem "Czego"
- Ayla, miło mi. Nie powiedziałeś nam gdzie są dormitoria czy coś... - przerwałam ciut zmieszana. Ash patrzył się na mnie jak na kawałek zgniłego mięsa.
- Ach tak! - odparł zwodniczo słodkim głosem - Zapomniałem.
I poszliśmy. W ciszy. I zeszliśmy do sutereny. Nasze dormitorium okazalo się być 14-stoosobowym pomieszczeniem koedukacyjnym. Wszędzie stały grożące zawaleniem łóżka, które skrzypiały niemiłosiernie przy każdej próbie wygodnego ułożenia się na nich. Materace nie powalały. Jeśli leżało się na plecach to można było policzyć wszystkie sprężyny. Wszystkie, bez wyjątków boleśnie wpijały się w plecy. Najgorszą rzeczą okazała się być łazienka. Dwie regulaminowe muszle, pisuar i prysznice bez brodzików. Nie było żadnych zasłonek przegródek czy coś i wszystko było w stanie godnym pożałowania. Nie było nawet zamka w drzwiach. Jak ja mam tutaj żyć z 10-cioma innymi facetami, na szczęście były jeszcze 3 inne dziewczyny. Zajęłyśmy miejsca z boku pokoju, zdala od mocno woniejącej toalety i drzwi, które przepuszczały zimno.
- Heja, jestem Ayla a wy?
- Cześć, nazywam się Elizabeth Bettie Smerrol. Miło cię poznać.- powiedziała średniego wzrostu rudowłosa dziewczyna.
- Ja jestem Luiza Nero Bisk. Też miło was poznać. Tak po za to z góry mówię, nie wchodźcie mi w drogę bo się bardzo szybko z wami rozprawię. - tą przyjemną wypowiedź usłyszałam z ust dość masywnej blondynki o krwistoczerwonych oczach.
- Ja jestem Emmie Stannon... - reszty nie dosłyszałam, bo chłopcy zaczęli bardzo głośno mówić.
Wyczułam jego obecność szybciej niż go poczułam. Woniał tanim trunkiem.
- Hey mała, jestem Drake i chcę się z tobą zabawić. - powiedział opasły chłopak o świńskich oczkach i twarzy czerwonej jak burak głosem zabawki. Ścisnął mnie w rękach, uniósł i położył na plecach na jednym z łóżek. Czułam się dość niezręcznie, biorąc pod uwagę fakt iż leżał na mnie i się wydzierał spity dwudziestolatek
Od Ash'a
Wkurzony do granic możliwości odwróciłem się słysząc tekst gościa i złapałem go za kark, unosząc wysoko w górę. Pisnął jak przerażony prosiak i zaczął się wyrywać. W odpowiedzi mocniej zacisnąłem palce. Kwiknął i znieruchomiał. Bezlitośnie przeciągnąłem go po podłodze przez całą długość pokoju do drzwi i z rozmachem wyrzuciłem na kamienie. Zatrzasnąłem drzwi i odwróciłem się do reszty kompani.
- Jeśli on jeszcze raz tu przyjdzie wyrzućcie go na bruk. Zostaje oficjalnie wydalony. To ostrzeżenie również dla was. Jeśli złapię kogoś na piciu alkoholu, lub chociaż pod jego wpływem, konsekwencje będą niemiłe. Bardzo niemiłe. Zmierzyłem wzrokiem resztę kompanii. Dziewczyna, na którą napadł Drake, zgramoliła się z łóżka i teraz mnie obserwowała. Ayla, chyba tak się nazywała. Omiotłem spojrzeniem pomieszczenie. Było w karygodnym stanie, i, olaboga, łazienka. Chyba będe musiał porozmawiać z przełożonymi. Luksusy niepotrzebne, owszem, ale chociaż osobne pokoje i czyste, oddzielne łazienki... Westchnąłem i udałem się do biura. Zgłosiłem pomniejszenie się grupy. Po wyjaśnieniu sprawy z pokojem przyznali mi rację i obiecali, że znajdą inne lokum. Poprosiłem również, by zachowali to w tajemnicy, po co ma kto wiedzieć. Wybrałem się do ośrodka strategii, by ustawić program. Szybko zorganizowałem wszystko co potrzebne i zarezerwowałem miejsca na placu treningowym. Po tym przenosiłem wszelakie graty potrzebne do treningu na zarezerwowany plac. Gdy wreszcie wszystko było przygotowane, sam oddałem się treningowi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz